środa, 25 listopada 2015

Rozdział 1

*lekcja informatyki*

-O co się tak wściekasz? - napisał Justin na czacie.
Popatrzyłam się na niego. Zobaczyłam że on patrzy na mnie, tylko nie ze złością, ale ze śmiechem.
-A jak myślisz? - odpisałam.
-O to że się spotykam z Bethany w bibliotece? Nie przesadzaj.
-Nastraszasz każdego mojego chłopaka a ja nie mogę lubić twojej dziewczyny? - popatrzyłam się na niego a on wybuchł śmiechem.
-Panie Justin! - krzyknął nauczyciel.
-Przepraszam, pisałem z Rosie i...
-Tak wiemy - wypowiadając te słowa nauczyciel wyświetlił na ekranie naszą rozmowę. Cała klasa wybuchła śmiechem, a my zostaliśmy wysłani do dyrektora. Czekając jak nas przyjmie nie mogliśmy powstrzymać się od śmiechu...

*kilka dni po incydencie w szkole, piknik klas III*
Siedziałam na kocu przyglądając się falom. Nagle siadł koło mnie Justin.
-Dawno Cię nie widziałam w bibliotece. Mam nadzieję że przyjdziesz jutro -  usłyszałam głos Bethany, spojrzałam na Justina. Bethany już gdzieś poszła więc mogłam spokojnie zapytać :
-To, idziemy razem na bal? Greg nie daje mi spokoju.
-Wiesz... Zaprosiła mnie Bethany. Zgodziłem się.
Aha - odpowiedziałam ze złym spojrzeniem. Nagle poczułam że ktoś mnie ciągnie za ramię. To był Greg. Wstałam i odeszłam z nim na bok.
-To jak? Pójdziesz ze mną na bal? - spytał
-Tak, z wielką chęcią - odpowiedziałam z wymuszonym uśmiechem.

*dzień balu*
Pod miejsce gdzie miała się odbyć impreza przyjechałam z Justinem. Od razu gdy zparkował samochód, Greg otworzył mi drzwi, podał rękę i zaprowadził do wejścia. Widziałam to niezadowolone spojrzenie Justina gdy wychodziłam. Bal odbywał się w sali balowej jednego z niewielkich hoteli. Tańczyłam z Gregiem do 21:00, a potem poszliśmy do pokoju.
-Robiłaś to już kiedyś? - zapytał Greg?
-Dla mnie to jak mycie zębów - odpowiedziałam już gotowa. Greg miał problem z prezerwatywą.
-Pomóc Ci? - spytałam.
-Poradzę sobie!
Gdy Greg już sobie poradził położył się na mnie i zrobiliśmy to. I powiem szczerze że był to NAJGORSZY sex w moim życiu. Trwał 30 sekund. Zero przyjemności. Greg zrobił się cały czerwony. Objął mnie i pocałował w głowę. Wsunełam rękę pod kołdrę by ściągnąć prezerwatywę, jednak jej tam nie było. Nigdzie jej nie było! Ubrałam marynarkę Grega i pobiegłam do windy. Stał tam jeszcze jakiś mężczyzna jednak nie zwracając na niego uwagi zadzwoniłam do Justina
-Mam problem! -krzyknęłam
-Nie możesz poczekać?
-Nie! To poważny problem!
-Jaki?
-Później Ci powiem.
-Nie, teraz!
-Kondom utknął w mojej waginie.
-Spotkajmy się przed wejściem.
Justin zawiózł mnie do szpitala, a tam wyciągnięto mi prezerwatywę.
-Spałaś z nim?! - zapytał Justin
-No, tak. Ale ja go nawet nie kocham...

*kilka tygodni po balu, apteka*
-Jest tu ktoś? - spytałam
-Już idę! - krzykneła jakaś dziewczyna - Co się dzieje?
-Ostatnio często wymiotuje i mam mdłości.
-Brak miesiączki?
-...tak.
Dziewczyna podała mi test ciążowy - tam jest łazienka - dodała
I stało się, jestem w ciąży. Od tamtego czasu często spotykałam się z aptekarką - miała na imię Martina i była przemiłą osobą. Co do ciąży nie chciałam tego dziecka lecz jako katoliczka nie mogłam poddać się aborcji. Rodzice postanowili że oddamy dziecko do  sierocińca zaraz po urodzeniu. Justinowi nie powiedziałam i źle się z tym czułam jednak nie mogłam tego zrobić.

Podobało się? - Komemtuj! :)

1 komentarz:

  1. Świetny rozdział! Już nie mogę się doczekać następnego ;)

    OdpowiedzUsuń